Archiwum kategorii ‘Turcja’

No i po wyprawie

18 May

Wczoraj w późnych godzinach wieczornych zawitaliśmy w Krakowie.

W międzyczasie zatrzymaliśmy się jeszcze na jedną noc w Ankarze, gdzie spotkaliśmy się z moją koleżanką, która zabrała nas do lokalnej knajpki serwującej domowe potrawy. Mieliśmy okazję się przekonać, że tureckie jedzenie nie samym kebabem stoi. Wyszliśmy tak najedzeni, że następnego dnia ciężko było zmieścić śniadanie :)

(more…)

Kapadocja

15 May

Hejka. Juz dwa dni wloczymy sie po dolinach Kapadocji. Wczoraj poruszalismy sie wehikulem jednosladowym (marki Kymco, 125ccm) :) Mielismy stylowe helmy i przemierzalismy okolice z zawrotna predkoscia. Skorzystalismy tez z prawdziwej tureckiej lazni (zlokalizowanej w dosc zabytkowym budynku w Urgupie). Turecka laznia polega na tym, ze wchodzi sie do srodka, dostaje stylowy reczniczek-sciereczke i zaczyna sie caly proces, ktory przebiega nastepujaco:

- prysznic – siada sie obok mini wanienki z marmuru, bierze sie specjalna miseczke i polewa sie goraca woda, zeby przyzwyczaic sie do temperatury otoczenia (a juz w tej sali jest dosc goraca)

- sauna – wchodzi sie do wydzielonego pomieszczenia (w naszym przypadku stylowej budki z drewna w sali z glownym kamieniem), gdzie, jak to zazwyczaj w saunie, nie mozna za bardzo oddychac bo parzy w plucach (w tej byla marmurowa lawka do siedzenia, ale siedzenie okazalo sie niemozliwe, tzn probowalem i nawet wytrzymalem… 30 sekund)

- masaz – przechodzi sie do sali, gdzie po obmyciu przez masazayste drapiaca szczota (na szczescie nie pumeksem) i namydleniu kladzie sie na laweczce i wykonywany jest masaz z namydlaniem, ktory oprocz masazu ma wlasciwosci mocno czyszczaca-myjace (ale jak mi koles zlozyl ramiona, to cos mocno gruchnelo :) )

- goracy kamien – wraca sie do glownej sali i oddaje sie relaksowi wylegujac na goracym marmurze, dobre wrazenia.

Wychodzi sie mocno czystym. W sumie wyszedlem bez skory, ktora by mi zeszla po opaleniu i tak i tak :)

(more…)

Goreme – miasto z kamienia

13 May

Hej!

Meldujemy sie z powrotem z Turcji. Konkretnie z Goreme w Kapadocji! Dotarlismy tu dzisiaj nad ranem po nocnej podrozy autobusem z Istanbulu. Jak to powiedzial Greg, Kapadocja ma byc wisienka na torcie w naszej podrozy – zobaczymy co z tego bedzie ;-) Dzisiaj zameldowalismy sie w tym miescie i zajrzelismy do okolicznych dolinek. Goreme samo w sobie to miasto, w ktorym ludzie zyli i dalej zyja w domach wydrazonych w skalach – jednym slowem jaskiniowcy. Sprawia to ciekawe wrazenie :-) Poza Goreme takie domki, a moze przede wszystkim bizantyjsie koscioly, mozna spotkac w wiekszosci dolinek Kapadocji, ktora sama w sobie stanowi nieco ksiezycowy krajobraz. Ale powstrzymam sie od dalszych komentarzy, niech zdjecia mowia same :-)

(more…)

Wyspy Ksiazece

28 Apr

Dzisiaj poplynelismy na Wyspy Ksiazece, niewielki archipelag na morzu Marmara niedaleko od Stambulu. Tam pogoda byla nieco lepsza niz w Stambule, wiec pozyczylismy sobie rowerki i wyjechalismy na szczyt Aya Yorgi do pobliskiego klasztoru greckich ordtodoksow.

Wyspa teoretycznie jest bez samochodow. Teoretycznie dlatego, ze jezdzi kilka aut policji i dostawczych oraz dowozacych ludzi do hoteli. Turysci jezdza bryczkami i rowerami, a mieszkancy rowerami i wozkami ciagniatymi przez konie. Wprowadza to calkiem niezly klimat i zapach jak na postoju dorozek na Rynku Glownym :)

Na koncu namierzylismy jeszcze calkiem niezla lokalna knajpke, gdzie zapodalismy sobie bardzo smaczna pide za jakies 2 zl. Jesli chodzi o jedzenie to jeszcze nie bylo tak, zebysmy zle trafili. Tureckie jedzenie nam smakuje i staramy sie napelniac brzuchy w knajpach dla miejscowych. Nie dosc, ze jest dobre, to jeszcze jest tanie. I chyba o to chodzi.

Jeszcze tu wrocimy, za 2 tygodnie, a tymczasem jutro rano lecimy do Tel Avivu. Tam tez musi byc dobre jedzenie :)

No a teraz czas na kilka zdjec z wczorajszego wieczora i dzisiejszego dnia:

(more…)

Stambul

27 Apr

Dzisiaj za nami caly dzien w Stambule. Niestety pogoda nie rozpieszcza, popadalo troche, ale po poludniu wyszlo slonko i zrobilo sie dosyc cieplo. Zaliczylismy (Greg powtornie) wieksze atrakcje (czytaj meczety). Bylismy po drugiej stronie zatoki zloty rog (to jednak ciagle strona europejska azjatycka jest za ciesnina Bosfor a to troche dalej).

Jednak najwazniejsze wydarzenie dzisiejszego dnia ciagle przed nami :D Wielkie Derby Stambulu – GALATASARAY – FENERBACHE!!! No po prostu nie moglo sie lepiej zlozyc :-) Nie wiem czy Greg podziela moj entuzjazm ale to juz jego problem :-P (podpowiada, ze podziela – “z checia obejrze”).

Rozeznalismy sie w lokalnych klimatach i doszlismy do wniosku, ze sztame trzymamy z Galatasarayem, a kose mamy z Fenerbache. Na dowod zdjecie ponizej:

Wielka Sztama - Wisla Krakow, Czuwaj Przemysl i Galatasaray Istanbul

Nie moge tylko przebolec, ze nie nauczylismy sie wzajemnie jakis stadionowych przyspiewek ;-) Greg kaze mi przestac zrzedzic… buuu

(more…)

Przygody

26 Apr

Tym razem Greg przy mikrofonie :)

Nie bylibysmy soba gdyby nie bylo przygod po drodze. Najpierw bieg przez lotnisko w Monachium i wskok do samolotu w ostatniej chwili (zgadnijcie dlaczego? ok… podpowiem: czy widzieliscie kiedys samolot z Krakowa, ktory sie nie spoznil? :) ). Nasze bagaze jednak nie wskoczyly z nami…

W Stambule okazalo sie, ze spac tez nie ma gdzie bo jak zwykle trafilismy na swieto. Wiecej, na kilka swiat na raz. Jednym z nich jest najazd Australijczykow i Nowozelandczykow. Jak to ujal jeden Turek dzisiaj: “dolozylismy im na wojnie, ale im pozniej pomoglismy to teraz co roku przyjezdzaja”. Jakies miejsca w pokoju sie udalo znalezc.

Pozniej my po bagaz na lotnisko, a bagaz do nas do hotelu. Stracilismy 1,5h. Do tego jeszcze caly dzien mzawka ;) Najblizsze dni beda raczej podobne pogodowo.

A na dowod, ze naprawde tu jestesmy, ponizej my i Blekitny Meczet!