Hejka. Juz dwa dni wloczymy sie po dolinach Kapadocji. Wczoraj poruszalismy sie wehikulem jednosladowym (marki Kymco, 125ccm)
Mielismy stylowe helmy i przemierzalismy okolice z zawrotna predkoscia. Skorzystalismy tez z prawdziwej tureckiej lazni (zlokalizowanej w dosc zabytkowym budynku w Urgupie). Turecka laznia polega na tym, ze wchodzi sie do srodka, dostaje stylowy reczniczek-sciereczke i zaczyna sie caly proces, ktory przebiega nastepujaco:
- prysznic – siada sie obok mini wanienki z marmuru, bierze sie specjalna miseczke i polewa sie goraca woda, zeby przyzwyczaic sie do temperatury otoczenia (a juz w tej sali jest dosc goraca)
- sauna – wchodzi sie do wydzielonego pomieszczenia (w naszym przypadku stylowej budki z drewna w sali z glownym kamieniem), gdzie, jak to zazwyczaj w saunie, nie mozna za bardzo oddychac bo parzy w plucach (w tej byla marmurowa lawka do siedzenia, ale siedzenie okazalo sie niemozliwe, tzn probowalem i nawet wytrzymalem… 30 sekund)
- masaz – przechodzi sie do sali, gdzie po obmyciu przez masazayste drapiaca szczota (na szczescie nie pumeksem) i namydleniu kladzie sie na laweczce i wykonywany jest masaz z namydlaniem, ktory oprocz masazu ma wlasciwosci mocno czyszczaca-myjace (ale jak mi koles zlozyl ramiona, to cos mocno gruchnelo
)
- goracy kamien – wraca sie do glownej sali i oddaje sie relaksowi wylegujac na goracym marmurze, dobre wrazenia.
Wychodzi sie mocno czystym. W sumie wyszedlem bez skory, ktora by mi zeszla po opaleniu i tak i tak
(more…)