Hej! Po dniu nieobecnosci nadajemy z Ammanu – stolicy Jordanii. Ale zaczne po kolei.
Wczorajszy dzien spedzilismy w Danie. Bardzo malej, prawie opuszczonej wiosce, o bardzo starej i ladnej zabudowie (choc wiekszosc budynkow to juz ruina). Dodatkowo uroku dodaje jej polozenie nad malownicza dolina, ktora obecnie objeta jest rezerwatem. Na miejscu wybralismy sie na przechadzke po dolinie sprytnie omijajac nakazy oplaty za wstep
Generalnie to byla to bardzo relaksujaca wycieczka, z krotka drzemka na sloncu
A po drodze spotkalismy 2 kameleony i ptaszki, ktore Greg ocenia jako kolibry
Ale moze dodam jeszcze jak dotarlismy na miejsce. Otoz udalo sie nam zabrac z spotkanymi wczesniej Francuzami (co do orientacji ktorych mialem watpliwosci, hehe) wynajmujacymi samochod. Po drodze odwiedzilismy ruiny zamku krzyzowcow Shaubak. Najciekawszym ich fragmentem okazal sie tunel o dlugosci ponad 300m prowadzacy w dol zamku az do podstawy gory, na ktorej stoi. Jednak z racji sporych ciemnosci bylismy zmuszeni sie wycofac z eksploracji. Z zabojadami, ktorzy pojechali dalej, pozegnalismy sie w Danie.
Na miejscu poznalismy jeszcze jednego bardzo ciekawego Francuza. Mikrobiologa, pracujacego w organizacji Lekarze Bez Granic, ktory byl wlasnie na tygodniowym urlopie ze swojej misji w Iraku. Milo bylo posluchac o wszystkich miejscach, w ktorych pracowal juz od 4lat (Sudan, Etiopia, Birma, Thailandia) i o zwiazanych z nimi przygodami (niekoniecznie przyjemnymi).
No a dzisiaj bladym switem wyruszylismy do stolicy. Amman jako metropolia sam w sobie nie jest celem naszej podrozy, ale stanowil miejsce wypadowe wycieczki do Jerashu oraz jurzejszego powrotu do Izraela. Tak, wiec Jerash, dawne Rzymskie miasto z bardzo ladnie zachowanymi ruinami zaliczylismy dzisiejszym popoludniem, a jutro rano kierujemy sie na zachod z powrotem do Izraela.
Niestety z przyczyn technicznych nie mozemy dolaczyc zdjec, bo nie pozwala na to kafejka
Buuu… Tymczasem, borem, lasem!