Przygody
Saturday, 26 Apr, gregTym razem Greg przy mikrofonie
Nie bylibysmy soba gdyby nie bylo przygod po drodze. Najpierw bieg przez lotnisko w Monachium i wskok do samolotu w ostatniej chwili (zgadnijcie dlaczego? ok… podpowiem: czy widzieliscie kiedys samolot z Krakowa, ktory sie nie spoznil?
). Nasze bagaze jednak nie wskoczyly z nami…
W Stambule okazalo sie, ze spac tez nie ma gdzie bo jak zwykle trafilismy na swieto. Wiecej, na kilka swiat na raz. Jednym z nich jest najazd Australijczykow i Nowozelandczykow. Jak to ujal jeden Turek dzisiaj: “dolozylismy im na wojnie, ale im pozniej pomoglismy to teraz co roku przyjezdzaja”. Jakies miejsca w pokoju sie udalo znalezc.
Pozniej my po bagaz na lotnisko, a bagaz do nas do hotelu. Stracilismy 1,5h. Do tego jeszcze caly dzien mzawka
Najblizsze dni beda raczej podobne pogodowo.
A na dowod, ze naprawde tu jestesmy, ponizej my i Blekitny Meczet!

27 Apr 2008 o 12:35
Wiktor, Ty polski dresie
)))
27 Apr 2008 o 22:59
Ale błękitny ten meczet!
27 Apr 2008 o 23:04
Meczet jest mniej wiecej tak samo blekitny jak kosciol mariacki… w srodku.
28 Apr 2008 o 23:56
Najlepsze, to że “Błękitny Meczet” i Hagia Sophia są dość podobne do siebie (na pierwszy rzut oka) i stoją niedaleko od siebie. Przez długi czas myślalem, że to jeden i ten sam budynek.
Dopiero kiedyś sie przyjrzalem uwazniej ze minarety i kopuly sie nie zgadzaja
Ktory sie Wam bardziej podobal?