Przygody

Saturday, 26 Apr, greg

Tym razem Greg przy mikrofonie :)

Nie bylibysmy soba gdyby nie bylo przygod po drodze. Najpierw bieg przez lotnisko w Monachium i wskok do samolotu w ostatniej chwili (zgadnijcie dlaczego? ok… podpowiem: czy widzieliscie kiedys samolot z Krakowa, ktory sie nie spoznil? :) ). Nasze bagaze jednak nie wskoczyly z nami…

W Stambule okazalo sie, ze spac tez nie ma gdzie bo jak zwykle trafilismy na swieto. Wiecej, na kilka swiat na raz. Jednym z nich jest najazd Australijczykow i Nowozelandczykow. Jak to ujal jeden Turek dzisiaj: “dolozylismy im na wojnie, ale im pozniej pomoglismy to teraz co roku przyjezdzaja”. Jakies miejsca w pokoju sie udalo znalezc.

Pozniej my po bagaz na lotnisko, a bagaz do nas do hotelu. Stracilismy 1,5h. Do tego jeszcze caly dzien mzawka ;) Najblizsze dni beda raczej podobne pogodowo.

A na dowod, ze naprawde tu jestesmy, ponizej my i Blekitny Meczet!

4 komentarzy do “Przygody”

  1. Alinka napisał(a):

    Wiktor, Ty polski dresie ;) )))

  2. Szymon napisał(a):

    Ale błękitny ten meczet!

  3. greg napisał(a):

    Meczet jest mniej wiecej tak samo blekitny jak kosciol mariacki… w srodku.

  4. Marek napisał(a):

    Najlepsze, to że “Błękitny Meczet” i Hagia Sophia są dość podobne do siebie (na pierwszy rzut oka) i stoją niedaleko od siebie. Przez długi czas myślalem, że to jeden i ten sam budynek.

    Dopiero kiedyś sie przyjrzalem uwazniej ze minarety i kopuly sie nie zgadzaja ;)

    Ktory sie Wam bardziej podobal?

Dodaj komentarz