Galilea i Morze Srodziemne

Sunday, 11 May, greg

Od trzech dni podrozujemy naszym karawanem, to jest spizarnia, kuchnia, sypialnia, jadalnia i pokoj dzienny w jednym. Inna nazwa tego wehikulu to Daihatsu Sirion (obadajcie w internecie jak wielki samochod mamy :) ).

Zwiedzilismy kawal swiata: Gory Gilboa, Nazaret, Tiberiade, Kane Galilejska (kupilsmy nawet wode w sklepie spozywczym, ale nie zamienila sie w wino, nie bylo tez zadnych wesel w okolicy), Kafarnaum (tu widzielismy dom sw. Piotra i calkiem stylowy kosciol nabudowany nad nim), jezioro Galilejskie (to samo, po ktorym chodzil Jezus), gore Tabor (kto zgadnie co tam sie stalo?), gore Blogoslawienstw (dla ulatwienia bylo ich osiem i nie zdarzyly sie na gorze Tabor), wzgorza Golan (naprawde piekna okolica), Safed (miasto kabalistow), Akke (slynny port krzyzowcow, byli tu nawet Krzyzacy :) ) a na koniec nadajemy z piekielnie drogiej kafejki w Hajfie. Dzisiaj zamierzamy przejechac jeszcze do Tel Avivu, zeby jutro teleportowac sie do Turcji.

Jak dotad z noclegami, jak na Izrael, uklada sie doskonale. Najpierw u siostr Nazaretanek (najwyzszy standard dorma jak dotad, za 40 szekli, oczywiscie stargowane) i jakies 300m od domu sw. Piotra, w naszym karawanie. Budzetowo doskonale. Zgadnijcie, gdzie bedziemy spac dzisiaj ;) Dla ulatwienia dodamy, ze karawan sie sprawdzil :)

Ludzie sa zaskakujacy, autostopowicze daja nam wode, a gosc, ktorego zapytalismy na wzgorzach Golan o droge zanim nam ja pokazal dal nam kilo czeresni, a pozniej dopiero pokazal droge. Jest dobrze.

Wczoraj w nocy szukajac miejscowki w zamknietym parku narodowym (miejscowka = miejsce do zaparkowania karawanu) malo nie przejechalismy dzika. Dzisiaj za to, na gorze Karmel nieopodal glownego klasztoru Karmelitow chcial nas zaatakowac wsciekly kot. Po serii kamieni (bylo powaznie) zamiast uciec zabiegl nam droge (jedyna w okolicy) i nie chcial odpuscic. Skonczylo sie na przedzieraniu przez chaszcze.

Gory Gilboa

Bazylika Zwiastowania w Nazarecie

Wehikul miejsca i czasu ;-)

Tylko droga nie byla zaminowana ;-) zgadnijcie gdzie…

Zachod slonca na wzgorzach Golan, w oddali Liban

Jezioro Galilejskie (Genezaret)

Safed – swiete miasto Judaizmu

Akka

Hajfa – swiete ogrody … niestety dzisiaj akurat zamkniete

Konczymy, bo czas nagli, nastepne wiesci z Turcji.

4 komentarzy do “Galilea i Morze Srodziemne”

  1. Michał napisał(a):

    Wow, to były wieści w telegraficznym skrócie, jak na taką ilość atrakcji. Pozostawia pewien niedosyt ;) Karawan faktycznie z segmentu F jak nic :) Jeszcze dwóch Francuzów by weszło i byłyby duże luzy :P Kefeja droga bo pewnie jak na Hajfę przystało transfer jest HajFaj :D Ten kot to był tygrys, czy raczej pantera (sorry, ale kompletny ze mnie ignorant jeśli chodzi o izraelską faunę)? Trzeba go było poszczuć tym przejechanym dzikiem. Yyy… dobra, nie ważne.

  2. Pajka napisał(a):

    Pięknie!!
    dzik pod kołami, kotek przyatakowany kamieniami….
    mam nadzieje, że nikt z międzynarodowych organizacji obrońców praw zwierząt nie zajmuje się lekturą Waszego bloga… ;)
    w przeciwnym razie marny Wasz los….

  3. Marek napisał(a):

    To daihatsu numery ma jakies takie francuskie…

    Gdzie Wy jestes tak naprawde?

  4. Szymon napisał(a):

    Jak zaczalem czytac wpis to sie spodziewalem, ze wasza fura to jakas wielka terenówa a tu jakies takie małe białe… Może chociaż po jeziorze jezdzic umie?

Dodaj komentarz