Wyspy Ksiazece
Monday, 28 Apr, gregDzisiaj poplynelismy na Wyspy Ksiazece, niewielki archipelag na morzu Marmara niedaleko od Stambulu. Tam pogoda byla nieco lepsza niz w Stambule, wiec pozyczylismy sobie rowerki i wyjechalismy na szczyt Aya Yorgi do pobliskiego klasztoru greckich ordtodoksow.
Wyspa teoretycznie jest bez samochodow. Teoretycznie dlatego, ze jezdzi kilka aut policji i dostawczych oraz dowozacych ludzi do hoteli. Turysci jezdza bryczkami i rowerami, a mieszkancy rowerami i wozkami ciagniatymi przez konie. Wprowadza to calkiem niezly klimat i zapach jak na postoju dorozek na Rynku Glownym
Na koncu namierzylismy jeszcze calkiem niezla lokalna knajpke, gdzie zapodalismy sobie bardzo smaczna pide za jakies 2 zl. Jesli chodzi o jedzenie to jeszcze nie bylo tak, zebysmy zle trafili. Tureckie jedzenie nam smakuje i staramy sie napelniac brzuchy w knajpach dla miejscowych. Nie dosc, ze jest dobre, to jeszcze jest tanie. I chyba o to chodzi.
Jeszcze tu wrocimy, za 2 tygodnie, a tymczasem jutro rano lecimy do Tel Avivu. Tam tez musi byc dobre jedzenie
No a teraz czas na kilka zdjec z wczorajszego wieczora i dzisiejszego dnia:
Kibicowanie po turecku.
W tym lokalu nie podaje sie piwa. Tylko herbata po turecku i nargile.
To juz po kibicowaniu, juz gdzie indziej, piwo Efes. Najlepsze w Turcji (bo prawie jedyne
).
A to juz dzisiaj, pedalujemy po wyspie.
Czasem nie ma tak latwo i pchamy, ale…
… niektorzy maja latwiej
… ale nam widoki wynagradzaja
Czasem trzeba zaparkowac.
Miejscowy pojazd. Z braku samochodow trzeba jezdzic takim sprzetem.
Smakowite guvece, dopiero zrobione, mysmy jednak wybrali pidy










28 Apr 2008 o 19:55
Widzę, że część obowiązkowych elementów już zaliczona: była pida (aż mi się zachciało iskendera zjeść), była ichniejsza mini-herbatka, była “faja”… do kompletu brakuje mi jeszcze tylko tavli i ayranu z bułą
28 Apr 2008 o 20:09
Ooo takie guvece to tez bym chetnie zjadla. Hmm.. a jeszcze z zimnym piwkiem… ehh marzenie
28 Apr 2008 o 20:10
Hmmmmmm czyli, ze niby co? nie ma tam motocykli??
Pozdrowienia z upalnej Polski
28 Apr 2008 o 21:44
Wiiiiiktorrr!!:) Nie wierze!!
Czy to 3 rzecz, której zapomniałeś spakować?? 
Gdzie Twoja kondycja??
Czyżbym w końcu znalazła tą jedyną dyscyplinę, w której jestem od Ciebie lepsza….;>
28 Apr 2008 o 22:00
hehe, to sie tak tylko wydaje… ujecie zle zrobione, to byla prawie pionowa gora, wrecz przewieszona! taki everest cyklistow – nie wielu jest takich co potrafi tam rower prowadzic, smialka do jazdy jeszcze nie bylo zadnego
a poza tym rower mialem do dupy!
Piotrze, policja ma bardzo zgrabne hondy varadero
spadam lulu bo pobudka przed 3cia :-/
do uslyszenia niebawem, mam nadzieje ze koszerny internet bedzie dzialal
>>———->
29 Apr 2008 o 0:01
Hoho, widze, ze tu sami znawcy tureckich specjalow. Ja jedyne co wiem to, ze “Doener macht schoener”.
Wiktor, ty ryzykancie! Konie to jakos zabezpieczone byly – kazdy ma uprzaz, a Ty… na zywca robic taka gorke, nonono. Szacun.
29 Apr 2008 o 0:13
Kilka spraw wymaga wyjasnienia:
1) Na tej wyspie byl specyficzny zapach od koni, lokalnych mieszkancow czy spoconych turystow pedalujacych (albo PCHAJACYCH) rowery pod gorke?
2) PIWO EFEZ JEST DEBEST! Nic zlego nie mozna o nim powiedziec
W sumie jedyne, ale calkiem dobre. A w takiej bogatej Norwegii jest mnostwo a kazde paskudne.
3) Widze, ze miejscowe furexy sa w dwoch kolorach: siwek metalik i kasztan perlowy :]
4) Hits from the booooooong…
30 Apr 2008 o 9:55
W Izraelu na pewno bedzie koszernie. Wiktor z tego co wiem to lubisz takie “pasiaste” klimaty.
30 Apr 2008 o 20:12
motocykle byly, ale tylko 2. policyjny i skuterek
30 Apr 2008 o 20:12
Przywioze Ci Lukasz jarmulke
30 Apr 2008 o 23:49
Wiktorze, Gośki nie musisz nam przywozić