Dalej na poludnie
Friday, 2 May, gregAl salam alejkum. Z Jordanii.
Droga tu byla dluga i intensywna. Przelecialo jak z bicza strzelil i nawet nie bylo kiedy zakomunikowac o tym swiatu. Ale po kolei. Opuscilismy siostry przedwczoraj rano porannym autobusem do Ein Gedi nad Morze Martwe. Sam zjazd z Jerozolimy do morza to pokonanie ponad 1000m roznicy wzniesien. Zapytacie, jak to mozliwe, skoro Jerozolima lezy jakies 700 m nad poziomem. Otoz Morze Martwe lezy w wielkiej dziurze
Tak wielkiej, ze okoliczne szczyty, mimo, ze ogromne (Wiktor mialby na to pewnie jakies inne okreslenie w swoim mlodziezowym slangu) ciagle sa pod poziomem morza. I w tej oto wyladowalismy w najwiekszej na swiecie depresji (okolo -400 m). Sami jednak bylismy z dala od bycia w depresyjnym stanie. Nad Morzem Martwym wyksztalcil sie ciekawy zawod: bezrobotny ratownik
W tym morzu nie da sie utopic, ale na plazy byl ratownik, ktory nie mam pojecia co tam robil. Beztrosko sie unoslilismy na wodzie, w sumie dalo by sie przeplynac do Jordanii bez zadnego wysilku, wystarczylo by od czasu do czasu machnac reka czy noga. Pozniej do glowy wpadl nam pomysl odwiedzenia starozytnej twierdzy zydowskiej Masada. Mimo przekonywania przez lokalnych, ze nie zdazymy – udalo sie. A to dzieki stopowi zaoferowanemu przez jakiegos Kanadyjczyka.
Masada – gigantyczna gora, a mimo to jej szczyt pewnie ledwo siega poziomu morza. Na gorze byla kiedys oblegana dlugie miesiace przez rzymian twierdza. Wbrew obawom miejscowej ludnosci, nie tylko zdazylismy zwiedzic, ale tez zalapalismy sie na autobus do Eilatu, izraelskiego miasta nad Morzem Czerwonym.
W Eilacie tylko nocowalismy, zeby z samego rana dostac sie jakos do granicy. Samo miejsce, w ktorym spalismy (zwazcie nazwe: The Shelter) prowadzone jest przez dosc wyluzowanych kolesi z calego swiata, ktorzy pracuja za dach nad glowa i kase na jedzenie. Jeden z nich wygladal, jakby wlasnie wyrwal sie na chwile z calodniowej sesji palenia nargile czy shishy jak kto woli
(niekoniecznie z tytoniem w srodku). Co najlepsze to on mi przez telefon podawal namiary jak trafic. I trafilismy
Noc spedzilismy za male pieniadze spiac na dziedzincu hostelu. Bardzo przyjemna i dobrze przespana noc pod gwiazdami. Taka opcja spania (przewaznie na dachu, ale jak jest dziedziniec, to moze byc na dziedzincu) jest tu bardzo popularna. Oprocz spiworow, ktore byly nasze, dostalismy tez koce i materace od gosci. W dzien tu jest mocno ponad 30′C, w nocy jednak moglo byc nawet okolo 10′C bo w ogole nie ma chmur. Z nami spalo jeszcze jakies 8 osob miedzynardowego towarzystwa plecakowego
Rano szybkie taxi do granicy (wzielismy jakas kombinowana darmowa wize, zobaczymy co powiedza przy wyjezdzie, hehe) i tym sposobem dotarlismy do Jordani, a dokladnie do Akaby. Dzisiaj cale popoludnie lezelismy sobie na plazy i nurkowalismy na pobliskiej rafie koralowej. Troche gorsza niz ta w Tajlandii, ale zawsze cos. Wiktor zgubil czapke, wiec musi sobie kupic jakas arafatke. Ma juz pierwsze syndromy przegrzania slonecznego, bo zagadany przez przechodnia obojetnie na jaki temat po arabsku zawsze odpowiada “salam alejkum”. Jutro jak sie uda ruszamy na dzien i noc na pustyni Wadi Rum. A jak sie nie uda to tez bedzie dobrze
Aaaa i na koniec musze powiedziec, ze pan mi wlasnie w kafejce zaserwowal najlepsza herbatke jaka pilem na tej wyprawie. A w moim rankingu ciezko przebic herbatke po turecku, a jednak. Pan zaserwowal herbatke z torebki, ale… doprawil ja jakims listowiem. Zyskala taki bardzo intrygujacy zapach i posmak. Rewelka. Chyba zaraz wezme druga
Bezpieczna kapiel
Mamo umiem plywac
Solanka
Kolejka na Masade
Na gorze
Zamek Heroda i Morze Martwe
Morze Martwe z gory
Nasze poslania
Kierunek – granica z Jordania
Takie z ulicy
Akaba, plaza miejska, nie skorzystalismy
Fota po pogawedce
Kurort Ejlatu w oddali
Stroje kapielowe, sezon spring samer tu tausend end ejt
Morze (tym razem Czerwone)
















2 May 2008 o 18:29
Przypominam o podsylaniu adresow do pocztowek
2 May 2008 o 18:52
wa Alaykum As-Salam!
Ten zamek Heroda to jakiś marniutki… biedny facet z niego. Nigdy nie był mały i do tego jeszcze badziewny zamek miał :]
2 May 2008 o 20:13
Dobra goście, teraz zacznam Wam zazdrościć na poważnie
2 May 2008 o 20:15
Najnowsze trendy w damskich strojach kąpielowych bardzo mi się podobają
Mozecie mi cos przywiezc z najnowszej kolekcji
2 May 2008 o 21:35
Wiktor, skoro nie masz czapki to proponuję taką białą chustę z czarną opaską, jak ma ten pan na zdjęciu
))
aa i ja zamiast kartki to bym wolała wiesz co, bardzoooo =)
pozdrawiam i przekazuję, że Pajeczka jest grzeczna! Jeździ na rowerze jak szalona – dzisiaj to ją dopiero aż w puszczy niepołomickiej dopadliśmy
2 May 2008 o 23:19
Dobra Wiktor, zaczynasz mnie wku… denerwować tymi wyjazdami. Lada dzień wracam do akcji
3 May 2008 o 9:42
Wiktor!
czapka! albo cokolwiek innego, ale cos na glowe musisz miec!
Bo jak nie… to zabiore plecak i nigdzie wiecej juz nie pojedziesz!
3 May 2008 o 10:47
masz już czapę z Chin, z Tajlandii, przywiózłbyś jakąś chustę szejka tym razem!
poza tym jak nie będziesz zakrywał głowy, to Ci się jeszcze bardziej wytrze! ;P
4 May 2008 o 12:14
chusta jest, bez niej bym tu umar
(bedzie na zdjeciach) jeszcze tylko opanuje arabski…
Jacek, do dziela!
pozdrowienia dla wszystkich!
4 May 2008 o 13:33
Hej Chłopaki!
kiedy dalsza część relacji i nowe zdjęcia będą do wglądu?? wystawiacie naszą cierpliwości na dużą próbę
Wrzućcie coś koniecznie na stronę, bo w Krakowie chłodno i deszcz a przydałoby się nam trochę słońca…
Pozdr
4 May 2008 o 19:26
Basia: chyba Ci takiego stroju jednak nie kupie
Natalia: juz juz wrzucamy, cieplej juz byc nie moze
5 May 2008 o 21:41
Szkoda, ze nie kupisz. Czern ladna i wyszczupla
a i przed sloncem ten stroj calkiem niezle chroni, wiec dla mnie idealnie